Plecak, worek, piórnik - z motylkami

Motyle - u mnie już zwiastują wiosnę (nie wiem jak u Was, ale tu gdzie jestem  - w Bydgoszczy ostatnie dni są pięknie wiosenne). Podobno gdzieś żurawie przyleciały,  ale one niestety nie zwiastują  jeszcze wiosny. Ale tę piękną porę roku na razie odłóżmy w czasie....
Ostatnimi czasy rzadko pojawiam się na blogu, i bardzo rzadko piszę więcej niż jedno zdanie. A to nie dla jakiejś ukrytej awersji dla tej pięknej czynności :) Z wykształcenia jestem polonistką i pisanie jest mi bliskie.
Po świątecznym maratonie (już w zeszłym roku) wyparowała ze mnie energia na tyle, że przez cały styczeń i kawałek lutego opanowała mnie wielka niemoc. "Niewidzialnymi rękoma codziennie podnosiłam siebie za ramiona" (to cytat) - do pracy. I niby siadałam do jakiejś czynności, ale nie było wymiernych efektów. W końcu dałam sobie sobie spokój  z tym zmuszaniem się, w końcu czasem trzeba też poleniuchować, prawda? Choć trudno leniuchować, kiedy tyle rzeczy ma się do załatwienia, choćby czekający na produkty sklep, wciąż nie uruchomiony, mam nadzieję,  że osoby,które do niego zawitały i zostały odprawione z kwitkiem wybaczą mi tę niedyspozycję...

Ale wracam do motyli :) Właśnie zdałam sobie sprawę, że jesteśmy kilka minut przed Walentynkami! Wszystkim czującym motyle w brzuchu ślę najlepsze życzenia:)

A tymczasem pokazuję plecak, worek do przedszkola, torebeczkę i piórnik   - z motylkami:




Komentarze