Bujam się powoli

Już wspominałam,  że nie lubię długich przerw, szczególnie, jeśli się zajmuję czymś konkretnym (na przykład szyciem toreb :) ). Nie, nie, święta lubię wszystkie bez wyjątku i z przyjemnością oddaję się lenistwu, tyle że ciężko mi potem się pozbierać do konkretnych zadań. A odkryłam już jakiś czas temu, że jestem kompletnie zadaniowa. Tzn., żeby zrobić cokolwiek, muszę mieć cel przed oczami. Nawet idąc na spacer wyznaczam sobie cel podróży (w lecie są to lody na starówce). A kilka wolnych dni na tyle mnie rozluźnia, że cele jakoś się rozmywają :). Szczególnie tak wyciszających, jak Święto Zmarłych, które spędziłam z mamą i siostrą. No i właśnie o celach, tych większych i mniejszych - oderwanie się na chwilkę od zajęć codziennych, a może nadmiar energii i chęć do zajęć różnorakich spowodowała, że kilka dni spędziłam nie na tym, na czym powinnam :), planowałam świąteczne zmiany w mieszkaniu, remonty, przeróbki i tp. Ale już chyba jestem na właściwych torach i powoli obmyślam projekt pt. Kalendarze adwentowe (dzięki Pani Miłce, która mi o nich przypomniała :).
Zatem Kalendarz dla Poli pokażę już niebawem (na razie kiełkuje w głowie), tymczasem zaś prezentuję torbę, model dobrze zapomniany i wyciągnięty z zakamarków mojego bloga przez Panią Joannę, bardzo dziękuję :))






Komentarze

  1. Znowu ptak :) Cudo, po prostu ślinka mi cieknie, gdy widzę takie rzeczy

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz