Ptaszki po raz któryś

Można by pomyśleć, że mam jakieś zacięcie ornitologiczne :), bo znowu będą ptaszki. Ale nie, nie mam nic a nic z ornitologa, wręcz przeciwnie, spacerując po miejskim rynku, gdzie swoją siedzibę główną mają chyba wszystkie bydgoskie gołębie, czuję się jak w filmie "Ptaki" Hitchcocka, szczególnie kiedy stadko wzbija się w powietrze tuż przed twarzą. I powiem szczerze, wolę unikać konfrontacji :)
Ale jako motyw dekoracyjny ptaszki bardzo lubię, ich śpiew o poranku na działce - również, bardzo.


Małe ptaszki na małych torebeczkach są wykonane z nowo zdobytego materiału (brązowy z kolorowymi kwiatuszkami). Mam  go niestety tak mało, że już się martwię, czym go zastąpię jak się skończy. Tymczasem lecę szyć z niego Pegazy :). Też tak macie, że z nowym kawałkiem materiału przychodzi taka wena, że "muszę, bo inaczej się uduszę"?


Komentarze

Prześlij komentarz